facebook

Testujemy

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

W związku z premierą słuchawek HyperX Cloud II chcielibyśmy przedstawić Wam test ich pro-gamingowywch poprzedniczek. Do niedawna firma słynęła wyłącznie z produkcji dysków twardych, RAMu, czy pamięci przenośnych. Od pewnego czasu jednak Kingston bardzo mocno zainwestował w swoją gamę produktów przeznaczonych dla hardkorowych graczy, oznaczonych tagiem HyperX. Do serii tej świetnie wpasował się mający swoją premierę niemalże rok temu gamingowy headset HyperX Cloud. Zanim zdecydujecie się na zakup świeżutkich HyperX Cloud II, sprawdźcie czytając poniższy test czy Cloud I mocno się przez ten rok postarzały!

Możliwość przetestowania tych słuchawek (nawet rok po ich premierze) od razu mnie zainteresowała. Jako dość mocno pochłonięty gracz CS'a nie mogłem odpuścić sobie okazji sprawdzenia możliwości wychwalanego wszem i wobec zestawu. Pierwszą niewiadomą odnośnie przesyłki był kolor sprzętu. Czekałem zniecierpliwiony w jakiej gamie kolorów dotrą i jakie będą moje pierwsze wrażenia z nałożenia ich na uszy. Dotychczas na mej głowie bardzo często gościły stareńkie, ale naprawdę niezłe Creative Fatal1ty. Czy Cloud'y będą wygodniejsze? Wydajniejsze? Ładniejsze? W paczce znalazła się edycja biało-czarna, najładniejsza z całej serii w moim mniemaniu.

 

Unboxing

Pierwsze w oczy rzuca się wielkie opakowanie wierzchnie z wydrukowaną specyfikacją słuchawek i marketingowymi przechwałkami. Wyjęcie z niego drugiego, eleganckiego pudełka z efektownym, złotym logiem HyperX było prawdziwą mordęgą. Po solidnej porcji gimnastyki, siłowania i pokaleczenia rąk przyszedł czas na zmierzenie się z IEM’owskimi słuchaweczkami, które na swoich głowach mieli również najwięksi pro-gracze. Na wewnętrznej stronie górnej klapki pudełka widnieje złote podziękowanie za wybór właśnie tych słuchawek i tej marki od samego Anders’a Willumsen’a - głównego menadżera marki HyperX oraz życzenia przyjemnej i owocnej gry. Pod gąbką ochronną znajdują się wspaniale spakowane słuchawki z nausznikami ze sztucznej skóry oraz z drugim kompletem wykonanych z weluru. Obok umieszczono pilot do zmiany poziomu głośności, włączania/wyłączania mikrofonu oraz odbierania połączeń głosowych (po podłączeniu do telefonu). Powyżej znajdziemy wtyczkę samolotową, a w ukrytej na dole kieszonce z logiem HyperX pokrowiec do bezpiecznego przewożenia headsetu. Na samym dole znalazło się jeszcze miejsce na przejściówkę łączącą mikrofon i słuchawki w jedno wyjście jack 3,5mm, pozwalająca min. odbierać połączenia za pomocą przycisku na pilocie sterowania. Wciąż Wam mało okablowania? Na zakończenie jest jeszcze dwumetrowy przedłużacz. Połączenie wszystkich kabli pozwala uzyskać łączny zasięg Cloudów aż do 4 metrów! Klasycznym problemem sprzętu z tyloma elementami jest złożenie ich tak aby pasowało, jak na samym początku. Rzecz jasna nie mogło zabraknąć wypinanego, umieszczonego na elastycznym pałąku, elektretowego mikrofonu.

  

Wygląd i wygoda

Po zapoznaniu się z obfitą zawartością pudełka i akcesoriami czas wyjąć słuchawki i przyjrzeć im się z bliska. Biało-czarne wyglądają naprawdę schludnie z jednej i efektownie z drugiej strony. Na bokach nauszników znajduje się białe logo HX, podczas gdy na górnym pałąku obszytym biała nicią - wyszywany napis HyperX otoczony z obu stron ładnym imitującym ręczny szwem białymi nićmi. Czas na pierwszy raz, sam na sam. Pierwsze wrażenia z nałożenia headsetu z nausznikami ze sztucznej skóry... mega pozytywne! Odgłosy otoczenia kompletnie zanikają wraz z nałożeniem ich na uszy, a jedyne, co pozostaje, to oddać się grom komputerowym bez zbędnych hałasów świata zewnętrznego. Aby skompletować zestaw należy usunąć zaślepkę w lewym nauszniku i przymocować mikrofon. Po dwóch tygodniach postanowiłem zmienić nauszniki na welurowe. Wydały mi się dużo bardziej wygodne od skórzanych, jednak nie tłumią już tak dobrze. Oprócz odgłosów z naszego PeCeta usłyszymy również wszystkie rozmowy i dźwięki otoczenia. Jako że wzrok mój zdecydowanie NIE jest już sokoli, muszę się wspomagać okularami. Dlatego też zawsze biorę pod uwagę to, czy po dłuższej sesji w słuchawkach, nie bolą mnie uszy od oprawek okularów. W przypadku HyperX Cloud z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie odczułem żadnych niedogodności (szczególnie przy zastosowaniu welurowych nauszników).

  

Specyfikacja techniczna

 

Słuchawki
Kompatybilność PC / Mac / PS4 / Mobile
Połączenie Przewodowe
Izolacja od hałasów zew. 20 dB
Przetworniki Dynamiczne, o średnicy 53mm
Pasmo przenoszenia 15 - 25 000 Hz
Czułość 117 dB (+/-3 dB)
Impedancja 60Ω
Waga 300g
Mikrofon
Typ elektretowy
Pasmo przenoszenia 100 - 12 000 Hz
Czułość -39 dB (+/- 3 dB)
Impedancja 2.2 kΩ 
Długość uchwytu około 150mm
Długość przewodów
Główny przewód (USB / jack 3,5mm) około 1m
Przewód z pilotem około 1m
Przedłużacz około 2m
Przewód RCA brak

  

HyperX Cloud I vs gry komputerowe

Dość o wyglądzie, pudełku i wygodzie... czas przenieść się do świata gier i sprawdzić jak tam spisuje się poprzednia generacja Cloudów. Sprzęt przetestowany został w połączeniu do zintegrowanej dźwiękówki Realtek ALC-892 w grach: Counter-Strike: Global Offensive, Dying Light i GRID 2. Zacznijmy od CS’a - sieciowego FPSa, gdzie dźwięk odgrywa niemalże równie ważną rolę, co umiejętności gracza, a wręcz jest ich integralną częścią. Często bywają sytuacje, w których nie widzimy wroga, a jedynym sposobem na zlokalizowanie jego położenia, są odgłosy kroków.

Wyobraźcie sobie taką sytuację (oczywiście na jedynej prawilnej mapie de_dust 2 ;-)): w sytuacji sam na sam z niewielką ilością życia chowacie się za drzwiami na midzie od strony antyterrorystów więc nie możecie się wdać w otwartą walkę. Cloudy w tego typu sytuacji sprawdzają się niesamowicie dobrze. Z odrobiną wyczucia i doświadczenia można bez problemu, precyzyjnie zlokalizować przeciwnika na galerii, longu, górnym midzie, w dolnym tunelu itp. Da się nawet policzyć przeciwników po liczbie kroków i stwierdzić ilu z nich czai się za ścianą. Wszystko za sprawą świetnego, czystego, przestrzennego dźwięku, który pozwoli wychwycić nam jak najwięcej szczegółów. Kompletnie żadnym problemem nie jest również rozróżnienie rodzaju broni. W welurowych nakładkach troszkę trudniej usłyszeć dokładnie takie odgłosy, gdyż do ucha dochodzi więcej głosów z zewnątrz.  Zdecydowana większość grających online wie, że oprócz słuchawek ważny jest również mikrofon, który w przypadku HyperX Cloud również sprawdza się bardzo dobrze. Żadna z osób towarzyszących mi na TeamSpeaku lub czacie w grze nie odczuła dyskomfortu z powodu trzeszczenia lub jakiegokolwiek problemu z dźwiękiem z mojej strony.

 

Najwyższy czas przekonać się jak Cloud’y radzą sobie z zombiakami z Dying Light. Już pierwszy szturm na zniszczone Harran, będzie wstanie przyprawić nas w słuchawkach od Kingstona o ciarki. Poza głośnymi i soczystymi odgłosami blachy, drewna i innych powierzchni, usłyszymy bardzo ale to bardzo dobrze, sapanie i pojękiwanie masy zarażonych. O ile za dnia jesteśmy w stanie pobiegać sobie na luzaku po mieście wypełniając questy o tyle nocą, w dobrym headsecie jest to iście przerażające. Połączenie muzyki z symfonią dźwięków zombie po zmierzchu potrafi doprowadzić do przyspieszonego bicia serca. Za uzyskanie tak dobrych efektów odpowiedzialne jest połączenie świetnej jakości dźwięku z mocnym wygłuszeniem otoczenia, dzięki któremu jesteśmy jeszcze bardziej pochłonięci grą. Wrażenie to jest w mojej opinii tak dobre, jak osobiste bieganie pośród wygłodniałych zombiaków. Chcecie zagrać w Dying Light? Zróbcie to koniecznie na słuchawkach! Najlepiej HyperX Cloud.

 

Trzecim gatunkiem gier, który lubię i który postanowiłem przetestować są gry wyścigowe. Mój wybór padł na lubianą przeze mnie produkcję od Codemasters - GRID 2. Jak HyperX Cloud radzi sobie z odtwarzaniem ryku silnika, odgłosu zmiany biegów, pisku opon czy wielkich kraks? Wszystko to po założeniu na uszy Cloudów staje się miodem dla uszu każdego faceta i niejednej kobiety. Korzystając z testowych słuchawek poczułem się, jakbym naprawdę zasiadł w kokpicie sportowego BMW, Porshe, Pagani czy amerykańskich muscle carów. Mimo wielu odgłosów napływających do nas jednocześnie potrafimy nadal bez patrzenia w lusterka stwierdzić, skąd próbują nas wyprzedzić... i w ostatnim momencie zajechać mu drogę niedozwolonym ruchem! Co ciekawe... poza satysfakcją z jakości odtwarzanych dźwięków, Cloudy w ogóle mnie nie zmęczyły nawet po dłuższej, nieprzerwanej rozgrywce.

  

Cloud Mobilnie

Dość już tych gier! Czas wyjść trochę z domu i zobaczyć co się dzieje w realnym świecie. Żal rozstawać się z zestawem Kingstona, więc pora skorzystać z przejściówki na jack’a 3,5mm i podłączyć się do smartfona. Do biegania słuchawki te nie mają odpowiedniego chwytu na głowę, ale już na spacer nadają się świetnie. Uruchomienie telefonicznej playlisty lub aplikacji muzycznej skutkuje nieco gorszą jakością w stosunku do tego, co usłyszymy z PC’ta, ale to raczej wina specyfikacji samego telefonu niż słuchawek. Muzyka, choć głośna, jakościowo jest dość przeciętna (Kruger&Matz Drive II i Sony Xperia E3). Oprócz ogólnej średniej jakości dźwięku, najbardziej kuleją średnie tony. Bez problemu działa natomiast przycisk odbioru rozmowy znajdują.

  

Posłuchajmy trochę muzyki i pooglądajmy filmy.  

Na wstępie zaznaczę, że żadnym audiofilem nie jestem. Słuchawki testowałem na płycie głównej MSI B75a Gaming ze wzmacniaczem dźwięku. Do szczęścia wystarczy mi dość czysty i wyraźny dźwięk. Począwszy filmów: postanowiłem sprawdzić je w środowisku gdzie dużo się dzieje odkurzyłem kilka DVD z filmami wojennymi. Słuchawki podczas pojedynczych wystrzałów sprawdzały się wyśmienicie ale prawdziwy chrzest bojowy zaliczyły w burzy piaskowej gdzie oprócz tumanów kurzu nie było nic widać. Nawet w tak dużym zamieszaniu da się rozróżnić, z której strony wystrzeliwane są pociski.

Muzyka? Sam producent przyznaje, że są to słuchawki przede wszystkim do grania, a nie muzyki. Nie wypada podważać samokrytyki producenta, ale naprawdę nie jest tak źle! Grają w mojej opinii na solidne 4+/6. Na zbyt mocno rozkręconym potencjometrze zdarzają się momenty trzasków i skrzypów, ale to dość popularna przypadłość sprzętu audio. Niezależnie jednak od tego, czy lubicie dźwięki gitary, perkusji, pianina czy elektroniczne i głębokie basy - wywołają uśmiech zadowolenia na niejednej twarzy. Kolejny dowód, że Kingston to już od dawna firma produkująca nie tylko świetne dyski i pamięci przenośne - brawo.

 

Podsumowanie

Mimo iż nie mam zbyt dużego doświadczenia w testowaniu sprzętu audio, to kilka par tańszych i droższych słuchawek na uszach już miałem, a HyperX Cloud są bez dwóch zdań najlepszymi, w których miałem przyjemność spędzać czas przed komputerem. Minimalnym dyskomfortem wydały mi się nauszniki ze sztucznej skóry, które powodowały, że po dłuższych posiedzeniach potrafiły spocić się uszy. W welurach było lepiej, choć odrobinkę kulało wówczas wyciszenie.

W grach i filmach Cloudy spisują się wspaniale, w utworach muzycznych odrobinkę słabiej, ale wciąż bardzo przyzwoicie. Przy obecnej cenie gorąco polecę je każdemu, kto potrzebuje słuchawek, które dają satysfakcję w grach, filmach oraz (w nieco mniejszym stopniu) muzyce. Niejedna osoba zawiesi również na nich oko przez sam wzgląd na bardzo fajną prezencję. Się gra się ma!

Cena zestawu w dniu testu = +/- 350zł

Słuchawki HyperX Cloud do testu dostarczył Kingston / HyperX