facebook

Recenzujemy

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Ash of Gods jest grą ufundowaną na platformie Kickstarter, która na pierwszy rzut oka przywodzi na myśl całkiem udaną serię The Banner Saga. Chociaż przywodzi na myśl to delikatnie ujęte – wygląda ona dosłownie jak kopia produkcji studia Stoic, co zresztą wielu graczy jej zarzuca. Czy słusznie? Jak mawiają, diabeł tkwi w szczegółach i wbrew pozorom gra rosyjskiego zespołu AurumDust dodaje też trochę od siebie.

The Banner Saga tego lata doczeka się trzeciej części trylogii, więc można uznać, że cykl osiągnął umiarkowany sukces, który może znaleźć naśladowców. Za takich można uznać Rosjan, którzy postanowili zawrzeć w swojej debiutanckiej grze to, co najlepsze w produkcjach studia Stoic i wprowadzić nieco od siebie, tworząc równie udany miks. Czy to się udało? I tak, i nie, ale po kolei.

Ash of Gods: Redemption opowiada napisane przez Sergeya Malitsky’ego historie trzech protagonistów: Thorna Brenina, Lo Phenga oraz Hoppera Rouleya, którzy wraz z innymi towarzyszami muszą powstrzymać najazd tzw. Żniwiarzy w świecie zwanym Terminium po setkach lat pokoju. Fabuła nie jest szczególnie ambitna ani też interesująca. Ot, standardowa dla fantastyki. Stanowi ona jednak ważny element rozgrywki, bo jest jednym z fundamentów konkurencyjnego The Banner Saga i o ile tam jest ona intrygująca, tak tutaj scenariusz budzi mieszane odczucia. Głównym powodem są nijakie lub wręcz po prostu słabo napisane kwestie dialogowe oraz niezbyt charakterystyczne postacie. Twórcy jednak twierdzą, że częściowo wynika to z kiepskiego tłumaczenia na język angielski (niestety, polskiego brak), co jest aktualnie „łatane”, więc daje nadzieje, że będzie tylko lepiej, gdy do tłumaczenia przysiądą lepsi tłumacze. Z drugiej strony producent chwali się wyborami moralnymi mającymi przełożenia na rozgrywkę i faktycznie tak jest. Tutaj, zresztą podobnie jak w The Banner Saga, mogą łatwo zginąć ważne postacie często z błahego powodu i ich śmierć nie powoduje ujrzenia napisu „game over”.

Oby było lepiej, bo źle trochę to wróży produkcji nastawionej m.in. na historię. Gra nawet pozwala na wybór trybu fabuły dla graczy, którzy nie chcą męczyć się rozgrywką i walkami, a chcą skupić się na chłonięciu fabuły. W innym przypadku potyczki i podróże z losowymi wydarzeniami na mapie stanowią równie ważne elementy, dokładnie tak jak w The Banner Saga. Część podróży została zrobiona lepiej w konkurencyjnym tytule, głównie dlatego, że po prostu robiła wrażenia widokami, tutaj trochę tego może brakować. Z kolei walki są na podobnym poziomie, ale nie są do końca takie same i dodatkowo rozbudowano je o system kart, za którymi skrywają się specjalne zdolności wzmacniające naszych bohaterów lub ataki magiczne zadające duże obrażenia przeciwnikom. Miłe urozmaicenie dla (turowych) potyczek (tury na zmianę), w których również im mniej postaci na polu bitwy, tym często lepiej. Są one opisane punktami życia i energii, a więc nie zawsze zadanie obrażeń jest lepszym rozwiązaniem. Same walki są w porządku i potrafią wciągnąć. Bohaterów z czasem rozwijamy, wydając punktu umiejętności, którymi się różnią między sobą. Problemem jednak jest balans rozgrywki, który pozostawia wiele do życzenia. Jednakże studio AurumDust już pracuje nad jego poprawą, co zresztą widać w ostatnich aktualizacjach. Znowu – jest spora nadzieja na poprawę.

W przeciwieństwie do podstawowego The Banner Saga, Ash of Gods posiada tryb sieciowy, który pozwala na toczenie bitew z innymi graczami. Ot, wzorem Banner Saga; Factions. I nad nim twórcy cały czas pracują intensywnie, nie tylko go naprawiając, ale także wzbogacając o kolejne elementy, co bardzo cieszy. Dzięki niemu żywotność gry znacznie wzrośnie.

Zdecydowanie najmocniejszą stroną Ash of Gods jest oprawa audio-wizualna, z naciskiem na tę pierwszą. Muzyka została skomponowana przez polskie trio: Adama Skorupę, Krzysztofa Wierzynkiewicza i Michała Cielieckiego, którzy pracowali nad m.in. serią Wiedźmin, Call of Juarez czy Painkiller. I to słychać od pierwszy nut, szczególnie naleciałości z flagowej produkcji fantasy polskiego studia CD Projekt RED. Ścieżka dźwiękowa momentalnie wpada w ucho i doskonale oddaje klimat gry. Oprawa wizualna przypomina The Banner Saga i to tylko zaleta, bo tytuł studia Stoic wygląda świetnie. Podobnie i tutaj ręcznie rysowane grafiki robią wrażenie. Po prostu miło się patrzy.

Ash of Gods: Redemption to dość nierówna produkcja wzorowana na The Banner Saga. Gra nie jest bezczelną kopią, ale nie da się ukryć, że wiele czerpie od rozwiązań studia Stoic. Rosjanie mają aspiracje i niektóre elementy zostały nawet lepiej zrealizowane, ale inne, często ważniejsze, wypadają słabo (przede wszystkim dialogi!). Jest jednak szansa na poprawę i za kilka miesięcy Ash of Gods może okazać się godnym polecenia, solidnym taktycznym RPG-iem. Bo na razie wywołuje skrajne odczucia, więc poleciłbym go tylko największym wyjadaczom gatunku i spragnionym gier pokroju The Banner Saga, ot jako przeczekanie na część trzecią, która wyjdzie już latem tego roku.

Ash of Gods: Redemption została dostarczona do recenzji przez producenta gry, studio AurumDust (Thank you!)

Grę możecie kupić na platformach Steam i GOG.com w cenie 89,99 zł