facebook

Recenzujemy

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

O Kickstarterze w odniesieniu do gier mówi się już stosunkowo niewiele, ale platforma wciąż przynosi owoce, o których warto wspomnieć. Jednym z nich jest Night in the Woods, klimatyczna platformówka, która urzeka od pierwszych chwil i nie pozostawia obojętnym.

Narzekam czasem, że gry indie już tak nie bawią, a prawdziwych pereł wychodzi coraz mniej. Niemniej ciągle zdarzają się miłe zaskoczenia. Night in the Woods okazało się właśnie nim, oferując prześwietną szatę graficzną, nietuzinkowy pomysł na świat przedstawiony i wreszcie rewelacyjnie napisane dialogi i niezgorszą historię. Ale produkcja niezależnego studia Infinite Fall ma coś wiecej: duszę, czyli to, czego właśnie szukam w „indykach”.

W grze kierujemy losami dwudziestoletniej kotki imieniem Mae (konkretnie: Margaret Borowski), która postanawia porzucić studia i wrócić do rodzinnej mieściny Possum Springs. Górnicze miasteczko nękane jest przez problemy ekonomiczne, z pracą jest różnie, a ludzie… ekhm, zwierzęta z ludzkimi cechami „nieco” się zmieniły od ostatniego pobytu Mae. I tak próbujemy odnaleźć się w nowej, ponurej rzeczywistości. Historia zaczyna się dość spokojnie – stopniowo eksplorujemy kolejne zakamarki miasteczka, rozmawiamy z sąsiadami, rodziną, podejmujemy (czasem trudne) decyzje, spędzamy czas z dawnymi znajomymi, ale w świecie gry dzieją się również rzeczy poważniejsze i niespodziewane (m.in. zaginął szkolny kumpel bohaterki), a my poczujemy się jak w niepokojących klimatem serialach kryminalnych.

Jeszcze lepsze niż fabuła są dialogi. Nie tak dawno chwaliłem teksty w innym „indyku” zwanym West of Loathing, ale tutaj jest równie dobrze, jeśli nie lepiej! Ta gra właśnie tym stoi. Dzięki temu jeszcze bardziej przeżywamy przygodę Mae, bo wbrew temu, co może sugerować kreskówkowa grafika, poruszane tematy odnoszą się do tego, co nęka rzeczywisty świat, a nawet sięgają dużo głębiej (nie będę zdradzał, jak bardzo). Z kolei sama atmosfera, jak zresztą wspomniałem, bywa mroczniejsza, niż na pierwszy rzut oka się wydaje. I jest to właśnie piękne w Night in the Woods – nie brakuje humoru wysokich lotów, ale też uderza w poważniejsze tony. W najlepszy możliwy sposób – jednocześnie bardzo sugestywnie i nienachalnie.  

Konstrukcja gry jest dość prosta – mamy do czynienia z dwuwymiarowym platformerem niepozbawionym zręcznościowych aktywności czy raczej nieskomplikowanych łamigłówek (w tym środowiskowych). Twórcy mieli w moim odczuciu trochę problemów z uzyskaniem odpowiedniego tempa rozgrywki przez całą grę, a i czasem w dużych dawkach może wkraść się lekka powtarzalność głównie przez powracanie do tych samych lokacji. Oczywiście napotykane postacie, dialogi czy nawet sceneria się odpowiednio zmieniają, ale jednak świat nie jest przesadnie rozległy, więc niekiedy wkrada się monotonia. Urozmaicana co prawda zaskakującymi momentami i mini-gierkami rodem z Guitar Hero czy roguelików. Ale jeśli szukacie przede wszystkim platformówki nastawionej na fabułę, postacie i dialogi – to będziecie zachwyceni. Bo te elementy, włącznie z nietuzinkową wizją świata przedstawionego, stoją na najwyższym poziomie.

W połączeniu z równie unikalną szatą audio-wizualną, Night in the Woods wspina się na wyżyny wśród ostatnio wydawanych gier indie. Wystarczy popatrzeć na dołączone do recenzji obrazki – tytuł studia Infinite Fall wygląda niczym najlepsze kreskówki. Lokacje zachwycają kolorystyką i pomysłowością, podobnie zresztą jak animacje i modele zwierząt. Co do warstwy technicznej – mam jedynie drobne zastrzeżenia do czasów i częstotliwości wczytywań, bo czasem doskwierają, zwłaszcza że same lokacje są dość małe i często przechodzimy z jednego miejsca do drugiego, natrafiając właśnie na ekrany wczytywania. Natomiast muzyka i wszelkie dźwięki doskonale komponują się atmosferą gry.

13 grudnia ukazała się edycja Weird Autumn, która rozszerza przygody Mae o nowe opowieści i wyzwania. Nowa zawartość została udostępniona za darmo wszystkim posiadaczom podstawowej wersji gry w ramach aktualizacji, co powinno ucieszyć każdego fana Night in the Woods. Dobra gra stała się jeszcze lepsza i bardziej rozbudowana. Cieszą się mini-historie będące odrębną częścią gry, jednak włączone w ramach dodatków w menu głównym. Te niewielkie projekty zostały stworzone przez twórców na długo przed premierą Night in the Woods. Mowa mianowicie o Longest Night i Lost Constellation, które tym razem uruchamiamy z poziomu gry. 

Od strony merytorycznej i wizualnej mamy do czynienia z perełką. Rozgrywka może nie jest idealna ani specjalnie rozbudowana, ale historia, świetnie napisane teksty i zarysowane postacie oraz niepowtarzalny klimat miasteczka wypełnionego gadającymi zwierzakami w zupełności wynagradzają niedoskonałości i braki w sferze gameplayowej. Co tu dużo pisać, Night in the Woods to nie tylko jedna z najlepszych gier niezależnych obecnego roku, ile ostatnich lat. Serdecznie polecam. I niech Was nie zmyli szata graficzna – to jest zdecydowanie produkcja dla dojrzałych odbiorców! 

Night in the Woods do recenzji dostarczył wydawca gry, firma Finji (Thank you!)

Grę możecie kupić m.in. na platformach Steam i GOG.com w cenie sugerowanej 71 zł