facebook

Recenzujemy

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

 

Jesteśmy w Polsce. Z przymrużeniem oka mówiąc, kraju Januszy, nosaczy, cebuli i… fanów Gothica. Nie dziwota więc, że na nową produkcję studia Piranha Bytes ostrzy sobie zęby duża część pokolenia starszych, polskich graczy. Elex, bo tak właśnie ochrzciły swe nowe dzieło “piranie”, to właśnie taki Gothic dzisiejszych czasów. Nieco drewniany, technologicznie zacofany, często zabugowany, a mimo to… uroczy i niesamowicie grywalny!

Od samego początku rozgrywki jasne staje się, że Elexowi będzie znacznie bliżej do starszego Gothica, niż nieco świeższego Risena. Świadczy o tym przede wszystkim fakt, że zrezygnowano z klimatu wilków morskich i piratów na rzecz stałego lądu. Dla mnie jest to strzał w dziesiątkę, bo pirackie opowieści zdążyły mnie już solidnie znudzić.

W Elex gracz trafia na Magalan, czyli zniszczony przez uderzenie komety, a co za tym idzie postapokaliptyczny świat. Zróżnicowany, może nawet przesadnie ląd, na którym znajdziemy tereny zalesione, pokryte lodem, pustynne, a nawet krater wulkanu. Żeby było ciekawiej, gracz bardzo często natyka się na “relikty poprzedniego świata”, czyli samochody, elektrownie czy budowle żywcem wzięte z teraźniejszości. Należy uczciwie przyznać, że wygląda to co najmniej niespójnie, ale w końcu to gra wideo, więc można nieco zaszaleć!

Elex jest jednocześnie debiutem Piranha Bytes w kwestii nadawania imion swoim grom. Koniec z legendarnymi, bezimiennymi bohaterami. Tym razem postać głównego bohatera jest dość wyraźnie zarysowana. Gracz wciela się w Jaxa - jednego z wysoko postawionych Albów. Sztywny, butny i niesympatyczny bohater daje się jednak z czasem polubić, jeśli podejdzie się do niego z odpowiednim dystansem. Zostaje on zresztą zdradzony przez swoich pobratymców i rozstrzelany.

Cudem unikając śmierci, pozbawiony broni i pancerza Jax, próbuje poznać motywy ostatnich wydarzeń. Kilkudniowy odwyk od Elexu sprawia, że bohater zaczyna na nowo odczuwać emocje, strach i przejawiać ludzkie odruchy. Również w kwestii bohatera widać nawiązania do Bezimiennego z Gothica. Baardzo podobny początkowy strój oraz przyjęcie piąchy w japę na samym starcie gry. Miło!

Równie Gothicowy jak świat i główny bohater jest podział mieszkańców świata na kilka wiodących frakcji. W grze znaleźli się:

  • berserkerzy - ugrupowanie walczące o przywrócenie światu jego dawnego wyglądu, kształtu i więzi z przyrodą. Bazują na czarach i tradycyjnej broni białej oraz łukach. Naszpikowani zasadami, regułami i prawami są ugrupowaniem bardzo politycznym, które nie cierpi technologii.
  • klerycy - interesujący się technologią oraz wykorzystywaniem elexu do wzmacniania swych broni i maszyn ludzie. Poszukują wiedzy, cenią mądrość oraz możliwości wykorzystania technologii do usprawnienia życia.
  • banici - wygnańcy z całego Magalanu, którzy w teorii hołdują wolności, ale w ich szeregach również bardzo widoczne są szczeble awansu i struktura rządu. Jest to ugrupowanie najbardziej zbliżone klimatem do postapokaliptycznego świata.
  • albowie - najbardziej rozwinięte ugrupowanie, które dzięki tytułowemu elexowi stają się znacznie sprawniejsi i silniejsi niż reszta. Efektem negatywnym uzależnienia od kosmicznej substancji jest jednak w ich wypadku utrata uczuć i emocji, przez co albowie stają się zimnymi maszynami pragnącymi przejąć władzę nad Magalanem.

Gra BARDZO dobitnie informuje gracza, że WSKAZANE jest szybkie dołączenie do jednej z grup. Zdecydowanie ZBYT dobitnie. W początkowej fazie gry w zasadzie na każdym kroku słychać powtarzające się kwestie na ten temat. Straszne. Główny wątek fabularny oczywiście jest gdzieś tam na horyzoncie i to całkiem ciekawy, ale zdecydowaną większość czasu przyjdzie graczowi spędzić na wykonywaniu zadań dla poszczególnego ugrupowania.

Autorzy zapewniali, że wszystkie podejmowane przez gracza decyzje będą miały mocne odzwierciedlenie w świecie przedstawionym. Faktycznie, często zdawaćby się mogło błahe wybory mają swoje skutki w późniejszym etapie gry. Ciężko za to zauważyć jakąkolwiek zmianę nastawienia

Sama rozgrywka jest już TOTALNIE gothicowa, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi następstwami tej definicji. O tym, że animacje są drewniane, nie trzeba chyba przypominać nikomu. Bieganie, skakanie, walka… wszystko to jest niemalże żywcem wyjęte ze starych przygód Bezimiennego. Moim zdaniem ma to jednak swój urok i w ogóle nie przeszkadza!

Może poza systemem walki bronią białą, który nie jest zbyt satysfakcjonujący, a bardzo często potrafi być wręcz frustrujący… Można w nim blokować, parować i budować proste combosy, a element ubywającej kondycji sprawia, że odrobina taktyki okaże się przydatna, ale z reguły i tak przewagę ma ten, kto zaatakuje serią ciosów jako pierwszy.

Nie najlepiej, ale mimo wszystko dość zabawnie i przyjemnie jest z kolei z walką dystansową. Strzelanie z łuku może się podobać, choć dziwnym jest, że łuk strzela od razu po naciśnięciu przycisku i nie ma tu etapu naciągania cięciwy. Broń palna… cóż. Jest, pewne frakcje nawet się w niej specjalizują, ale dla mnie nie była zbyt satysfakcjonująca.

Totalną nowością w grach Piranha Bytes jest za to… jetpack! Tak jest, plecak odrzutowy! Plecak, który całkowicie odmienia sposób poruszania się po mapie oraz planowanie kolejnych starć. Latanie nim być może jest drewniane i ograniczone czasowo, ale jakże przyjemnie ułatwia ono życie. Jesteś na wysokim szczycie i czeka Cię baaardzo długa droga na dół? Teraz wystarczy skok w przepaść i odpowiednie sterowanie jetpackiem, a w mgnieniu oka Jax jest na dole.

‘Gra, szczególnie na początku, jest trudna. Postać jest przeraźliwie słaba. W pojedynkę nie jest w stanie poradzić sobie nawet z najsłabszymi stworzeniami Magalana. Dlatego też niezbędna będzie pomoc towarzysza przy wykonywaniu zadań. Z biegiem czasu i kolejnymi zdobytymi punktami doświadczenia Jax wyraźnie rośnie w siłę i łatwo da się to odczuć. Zwiększanie statystyk, zdobywanie lepszego ekwipunku i awansowanie poszczególnych umiejętności daje satysfakcję. Świat staje się wówczas mniej niebezpieczny, a różne jego zakątki stają przed graczem otworem. Gothic pełną gębą.

Rozwój postaci jest niestety dość mało rozbudowany. 5 głównych statystyk, które po pierwsze zwiększają liczbę punktów życia bądź liczbę zadawanych obrażeń, ale również “upoważniają” bohatera do zdobycia poszczególnych umiejętności. Tych jest nieco więcej, podzielonych na kilka kategorii, w tym po kilkanaście perków dla poszczególnych frakcji. Niestety większość z nich to pasywne bonusy, a niewiele tu nowości czy kreatywności.

Grafika w Elexie, wbrew powszechnej opinii, MNIE się podoba. W żadnym wypadku nie jest szczytem osiągnięć technologicznych, ale z pewnością nie można jej odmówić uroku. Ciekawe krajobrazy i nie najgorsze modele stworzeń żyjących w Magalanie są niestety skrzyżowane z kiepskimi animacjami oraz powtarzającymi się i bardzo podobnie wyglądającymi projektami budynków i ich wnętrz. Baaardzo brakuje też efektownych zmian pogody, do których przyzwyczaiły nas ostatnie duże RPG’i. Sam cykl dnia i nocy to jednak nieco zbyt mało. Tym bardziej, że osadników w poszczególnych miastach jest niewielu i raczej udają, że coś robią. Brak w tym wszystkim życia znanego choćby z Wiedźmina 3.

Podobnie jest z oprawą dźwiękową gry. Muzyka jest przyjemna i klimatyczna. Nie przeszkadza w grze, a pewne momenty nawet mocno wpadają w ucho. Niestety tego samego nie da się już powiedzieć o dialogach. Głosy aktorów polskiej wersji nie są złe, ale jest ich tak mało, że baardzo często różne postacie mówią tym samym głosem. Słabo. Tym bardziej, że mówią bardzo dużo i kompletnie nielogicznie. Sekwencje dialogów są chaotyczne, pewne zwroty a czasem nawet zdania dublują się co drugą wypowiedź. Przez to wszystko, rozmowy z postaciami chce się tylko jak najszybciej przeklikać.

Co by nie mówić, Elex w mojej opinii produkcją bardzo grywalną. Walka o przetrwanie w pierwszych godzinach gry, powolny wzrost potęgi bohatera, przyjemne zwiedzanie wyspy przy pomocy jetpack’a i wszędobylski Gothicowy klimat sprawił, że podróżowanie po Magalanie, wykonywanie zadań, wspinanie się po szczeblach kariery jest wciąż przyjemne i nie nudzi się po 30 godzinach gry na liczniku!