facebook

Recenzujemy

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

 

Wolfenstein II - The New Colossus to bezpośrednia kontynuacja wydanego w 2014 roku, świetnego swoją drogą, The New Order. Czy sequel jest w stanie spełnić oczekiwania graczy i pobić poprzednika, który poprzeczkę zawiesił przecież bardzo wysoko? Oto X powodów, które udowodnią, że tak oraz, że nowy Wolf może być najlepszym singlowym FPS’em 2017 roku.

1. FABUŁA

Dzisiejsze FPS’y bardzo często mają problemy z przedstawieniem ciekawej historii w trybie dla pojedynczego gracza. Wolfenstein już w The New Order robił to dobrze i ten sam, wznoszący trend utrzymał przy okazji The New Colossus. Studio Machine Games postawiło na baaaardzo mocne powiązanie fabularne obu części. Ba! Dwójka zaczyna się DOKŁADNIE w tym samym momencie, w którym skończyła się jedynka! Nawiązań jest mnóstwo, a podczas samej gry Blazkovic spotyka znajomych z poprzedniej odsłony. Historia jest oczywiście niedorzeczna, ale właśnie taka miała być. Tak czy inaczej, z prawdziwą ciekawością brnąłem, aby poznać jej zakończenie.

 

2. KLIMAT

Nowe odsłony Wolfa pokochałem za niby oklepany, ale jednak niepowtarzalny klimat. Alternatywny przebieg i zakończenie II wojny światowej, hitlerowscy superżołnierze, mnóstwo elementów science-fiction i robotyki w zamkach i lokacjach wyciągniętych niemalże 1 do 1 to coś, co intryguje, zaskakuje i świetnie wygląda. Co prawda pierwsze minuty gry dość mocno różnią się od tego, do czego Wolf nas przyzwyczaił, ale mnie ten zabieg się spodobał! Później jest jeszcze lepiej. Całość potęgują genialnie zrealizowane cut-scenki. Baaardzo często zmuszany byłem do zbierania własnej szczęki z podłogi. Palce lizać.

 

3. BOHATER

Rzadko kiedy teraźniejsze FPS’y oferują graczowi charakterystyczną, wyrazistą i mocno zarysowaną postać głównego bohatera, z którym można się zżyć. BJ Blazkovic to jednak gość wyjątkowy. Istny relikt przeszłości gier wideo. Do bólu sztampowy, amerykański żołdak mięśniak, który dla wykonania rozkazu jest w stanie oszukać nawet własną śmierć. Zazwyczaj takie postacie robią się już nudne, ale nie w nowym Wolfie. Blazko to prawdziwy dynamit, którego chyba nie da się nie polubić.

 

4. PŁYNNOŚĆ GRY

Niech nikt nie próbuje mi wmawiać, że minimum 60 klatek na sekundę w grach to niepotrzebny zabieg. Dopiero od 60 FPS w górę uważam gry wideo za prawdziwie płynne. Na całe szczęście Wolfenstein: The New Colossus jest totalnie płynny. Gra zaprojektowana tak, aby bezproblemowo śmigać w 60kl/s wygląda imponująco. Na ekranie mnóstwo się dzieje, a dysponując odpowiednio mocnym sprzętem, będzie można obserwować całą akcję w niczym niezachwianej płynności. To lubię.

 

5. STRZELANIE

To, co w strzelankach jest chyba jednak najważniejsze, to rzecz jasna strzelanie do przeciwników i obserwowanie jak poszczególne trafienia na nich działają. Feeling wypluwania kolejnych pocisków w The New Colossus jest po prostu wybitny. Wymierzanie headshotów, choćby z pistoletu z tłumikiem jest nieprzyzwoicie wręcz przyjemne. Przeciwnicy barwnie obrywają, krzyczą i krwawią. Walka z jednostkami zmechanizowanymi stała się nieco bardziej zróżnicowana, choć nadzwyczajną sztuczną inteligencją raczej przeciwnicy nie grzeszą.

 

6. ARSENAŁ

Uniwersum Wolfensteina pozwala na poważne eksperymentowanie z dostępnym arsenałem oraz możliwościami jego wykorzystania. Broń biała w postaci toporków, pistolety z tłumikiem, pistolety maszynowe, coraz cięższe karabiny maszynowe, snajperskie, strzelby oraz broń specjalna Co prawda rodzaje dostępnych broni nie zmieniły się zanadto od tego, co znamy z The New Order, ale zmieniająca się mechanika gry zdecydowanie urozmaica zabawę.BJ mięczakiem nie jest, więc jednoczesne operowanie dwoma potężnymi giwerami nie stanowi dla niego żadnego problemu, co pozwala na stosowanie ciekawych kombinacji.

 

7. ROZWÓJ POSTACI

Kto pamięta oryginalne Return The Castle Wolfenstein czy jakiekolwiek inne FPS’y z przełomu XX i XXI wieku na pewno puknąłby się w głowę na myśl, o systemie rozwoju postaci w shooterze. Dziś jest to jednak element bardzo oczekiwany, przemyślany i wzbogacający rozgrywkę. I ponownie - nowy Wolf zrobił to dobrze. BJ Blazkovic rośnie w siłę wraz ze staraniami gracza i postępem rozgrywki. Więcej zdrowia, nowe ruchy czy większe obrażenia to oczywiście standard, ale sprawdzający się naprawdę dobrze.

 

O tak, Wolfenstein 2: The New Colossus definitywnie będzie się w tym roku liczył w walce o tytuł najlepszego FPS’a roku. Coś czuję, że głowy konkurencji mogą zaliczyć od Blazkovicia soczystego headshota. No… może jedynie Call of Duty: WW 2 się postawi? Sprawdzimy!

 

Wolfenstein II: The New Colossus PC do recenzji dostarczyło wydawnictwo CENEGA