facebook

Recenzujemy

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

 

Observer to kolejna gra coraz lepiej prosperującego polskiego studia Bloober Team. Tym razem przenosi graczy do cyberpunkowego, zatęchłego świata, który szczególnie powinien przypaść do gustu miłośnikom książek Philipa K. Dicka czy filmu Blade Runner.

Jest rok 2084. Kraków, czasy Piątej Rzeczypospolitej Polskiej i władzy objętej przez korporację Chiron. Świat, do którego trafiamy, jest ponury, przygnębiający do bólu, a klimat niezwykle ciężki, a przy tym równie niezwykle oryginalny. Otóż twórcy postanowili postawić na retrofuturyzm, a więc jest przyszłość przywodząca minione czasy Polonezów i pierwszych komputerów. Polskie studio stworzyło coś ciekawego i przekonującego. Świat przedstawiony i klimat są zresztą najlepszymi elementami tej produkcji. Ale na szczęście nie jedynymi udanymi.

 

To, co sprawia, że chce się eksplorować świat w Observer, to również historia, której głównym bohaterem jest niejaki Daniel Lazarski, tytułowy obserwator należący do jednostki policyjnej, która potrafi wkradać się do czyjegoś umysłu za pomocą połączenia z implantem. Te „przesłuchania” stanowią ważną część gry i są zrealizowane dość interesująco. Odwiedzamy najciemniejsze zakątki umysłu przestępców i „wizje”, których jesteśmy świadkami, są niepokojące, ciekawe wizualnie, chociaż na dłuższą metę mogą być  bełkotliwe i tym samym nieco męczyć, choć mnie akurat przypadły do gustu. Idealnie komponują się z obranym przez twórców podejściem do tematu. Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy Dan siedzi w futurystycznym Polonezie i po chwili wdaje się w dziwną i urwaną dyskusję ze swoim synem, którego zamierza odnaleźć. Udajemy się w tym celu do brudnej kamienicy pełnej podejrzanych typów i morderstw, których zagadkę spróbujemy rozwikłać. Observer to w dużym skrócie mroczny kryminał i w moim odczuciu chyba bardziej mocny thriller niż pełnoprawny horror, chociaż ciągle trzymający w napięciu i potrafiący wielokrotnie przyspieszyć bicie serca.

 

Ale jest też druga strona medalu. O ile warstwa treściowa jest bardzo solidna i zachęcająca do gry, o tyle rozgrywka mogłaby być mniej schematyczna, bo przy dłuższych posiedzeniach można się nieco znużyć. Jak łatwo się domyślić, skoro jesteśmy detektywem, to nie mogło obyć się bez skanera, a w przypadku Observera nawet dwóch skanerów. Analizujemy za ich pomocą ślady zbrodni, ciała czy różnorakie przedmioty. To właśnie na nich i szeroko pojętej eksploracji opiera się cała rozgrywka, jeśli pominiemy wspomniane wcześniej hakowanie umysłów i sporadyczne rozmowy z lokatorami kamienicy. Sama eksploracja jest oczywiście urozmaicana, bo trafiamy na kolejne ofiary, a fabuła się zagęszcza, a dodatkowo jeszcze dochodzą momenty „wejścia” do czyjejś głowy. Momentami granica między rzeczywistością a wytworami umysłu mocno się zaciera, co potęguje efekt napięcia i poczucia niepokoju. Rozgrywka jest liniowa i wręcz dosłownie korytarzowa (zazwyczaj bardzo ciasne pomieszczenia), ale to akurat dobrze działa z jej formułą. Poza tym w dobie przesytu sandboksami chciałoby się więcej takich gier. Observer jest też dość długie, jak na (bardziej rozbudowany) symulator chodzenia i czasem czuć, że nieco krótsza rozgrywka mogłaby się jej bardziej przysłużyć. Ale to tylko drobna uwaga, bo mimo wszystko klimat, wizja cyberpunkowego świata czy fabuła przyciągają do ekranu.

 

To, co również wyróżnia zdecydowanie Observer, to oprawa audiowizualna. Ścieżka dźwiękowa jest fantastyczna, a wszelkie niepokojące dźwięki tylko potęgują doznania. Gra aktorska nie urzekła mnie, jest po prostu przyzwoita, mimo zatrudnienia do głównej roli samego Rutgera Hauera doskonale znanego z filmu Blade Runner Ridleya Scotta. Jeśli chodzi o oprawę graficzną, to jej techniczna strona jest taka sobie. Modele postaci są bardzo plastikowe, tekstury nie najwyższych lotów, a wszelkie niedoskonałości dodatkowo maskują różne zabiegi wizualne deformujące lub wpływające w mniejszym lub większym stopniu na wyświetlany obraz. Ale już warstwa artystyczna jest godna odnotowania – mroczna, przygnębiająca wizja cyberpunkowego świata nawiązującego do czasów PRL-u.

 

Studio Bloober Team pnie się powoli w hierarchii polskich deweloperów i dla mnie każda kolejna ich gra jest coraz lepsza, a to oznacza, że Observer to ich najlepsze dzieło. Co prawda niepozbawione wad i mogłoby być bogatsze i bardziej zróżnicowane pod względem rozgrywki, ale jak na symulator chodzenia, to i tak jest ona jest dość rozbudowana, a dodatkowo okraszona ciekawymi pomysłami i smaczkami, interesującą historią oraz rewelacyjną atmosferą. Takich tytułów cyberpunkowych chciałoby się tylko więcej. Jeśli Polacy utrzymają tę tendencję, to już niebawem wkroczą do pierwszej ligi, nawet jeśli nie jest to jeszcze rynek produkcji wysokobudżetowych, chociaż może już teraz do niej wkroczyli za sprawą recenzowanego Observer. Nie mnie to oceniać. Sami oceńcie. Polecam wszelkim miłośnikom klimatów science-fiction, którzy zaczytywali się w utworach Philipa K. Dicka czy Williama Gibsona.

Gra Observer została zrecenzowana dzięki uprzejmości platformy GOG.com