facebook

Recenzujemy

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Już od dawna developerzy prześcigają się w pomysłach na coraz to nowe bardziej absurdalne symulatory. Chcesz być kozą, kromką chleba, kamieniem? To wszystko już było. Sprawa na platformach mobilnych też nie traci impetu, więc Clock Simulator nie zdaje się czymś nadzwyczaj dziwnym.

Warszawskie studio Kool2Play zaprezentowało na chwilę przed prima aprilis produkcję, która mogła by być na pierwszy rzut oka tylko informacją w fomie żartu i niczym więcej. Jednak Clock Simulator okazał się być prawdziwym projektem, który został wydany na Androida i iOS. Symulator zegara, to chyba monotonny pomysł na grę, prawda? Jak pokazuje Kool2Play i tak i nie. Gra raczej nie dostarczy nieprzerwanych godzin spędzonych przy telefonie lub tablecie, ale na pewno nie jest taką, którą odłożymy po dwóch podejściach, bo po prostu ma potencjał, żeby wciągnąć i próbować za jakiś czas kolejnych podejść.

Gameplay opiera się w zasadzie tylko na symulowaniu upływu czasu poprzez cosekundowe tapnięcia w ekran - gracz pełni rolę sekundnika. Jeśli się pomylimy i naciśniemy zbyt szybko lub późno, to wskazówka nieubłaganie skraca się, a jej całkowity zanik, to game over. Zadanie jest trudniejsze, niż podpowiada pierwsza myśl. No chyba, że mamy wyrobiony idealny rytm i samouczek wprawi nas w dobry puls kolejnych sekundowych zmian, który zapamiętamy na dalsze podejścia, które nie zawierają już szczegółowych podpowiedzi. Jeśli nie, to pomaga też zerkanie na zegar lub wsłuchiwanie się w tykanie (jeśli takowy czasomierz posiadamy w pobliżu). Bez podobnych ułatwień rozgrywka bardzo szybko się kończy, bo margines błędu nie jest duży. Pewną podpowiedzią jest też słuchanie tykania naszego zegara w grze, ale wymaga to nie lada skupienia.

Mimo tak prostej formuły, która ciągle polega tylko na stukaniu w odpowiednim tempie, mamy do dyspozycji kilka plansz. Od duchów przez rytmiczne wyzwanie ze świnią czy zwykły zegar. Zróżnicowanie opiera się głównie na innej oprawie graficznej danego poziomu i wiele do mechaniki nie wnosi (każdy kolejny po uprzednim odblokowaniu lub niedrogim zbiorczym kupieniu, co pozbywa też naszą kopię reklam), więc dłuższe sesje mogą przynieść znudzenie. Clock Simulator bawi najlepiej w mniejszych dawkach np. w autobusie, miejscu, gdzie nawet król chodzi piechotą czy podczas przerwy reklamowej - chociaż te zależnie od stacji mogą być już nawet za długie ;)

Jak powiedział szef studia Kool2Play, Marcin Marzęcki „Naszym zamysłem była eksploracja konceptu upływu czasu w kompletnie nowym ujęciu, jakie dotąd nie pojawiło się w żadnej znanej nam grze. Chcieliśmy, aby było to wyzwanie, ale również i zwykła zabawa. Skupienie się na upływie czasu, na uniwersalnym „pulsie” świata, może być bardzo pouczającym i relaksującym doświadczeniem. Gra zachęca do wyciszenia i zwolnienia swoich „obrotów” - prawdopodobnie przekonasz się, że sekunda potrafi trwać nieco dłużej lub krócej, niż się spodziewałeś. Dostrojenie się do uniwersalnego rytmu jest kluczem do opanowania wszystkich poziomów.”

To polska i darmowa do pobrania gra rytmiczna o z pozoru kuriozalnym pomyśle na rozgrywkę, w której nie możemy się spieszyć, co jest nie lada wyzwaniem, kiedy większość produkcji stawia na jak najszybsze pokonywanie poziomów. Jeśli jesteście fanami dziwnych symulatorów, to warto dać jej szansę.

 Jan Domański

Minusy:

- Nie do dłuższych posiedzeń

- Dla niektórych zbyt proste założenia rozgrywki

 

Plusy:

- Darmowa

- Śmieszny, absurdalny pomysł na kolejny symulator

- Testuje nasze poczucie rytmu, na najmniejszej porcji naturalnego dla nas czasu

- Ciekawa, minimalistyczna oprawa