facebook

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

 
Wprowadzenie

Osiem lat... osiem długich lat przyszło czekać miłośnikom uniwersum Diablo na wydanie w ich ojczystym języku trylogii „Wojna Grzechu” autorstwa Richard'a Knaak'a. Trylogii to być może za duże słowo, bo dzięki wydawnictwu Insignis doczekaliśmy się na razie premiery pierwszego tomu „Prawo Krwi”. Nie zmienia to jednak faktu, że ta długo wyczekiwana (przynajmniej przeze mnie) powieść, doczekała się wreszcie debiutu.

Historia warta grzechu

Wojna Grzechu – Prawo Krwi, dzieje się na długo (blisko trzy tysiące lat) przed wydarzeniami znanymi z gier komputerowych, co akurat może być dużym atutem bo autor mógł pozwolić sobie na nieco większą swobodę w kreacji świata i bohaterów. Głównym bohaterem jest Uldyzjan, którego poznajemy, gdy jest zwyczajnym, prostym farmerem, który skupia się na swojej pracy i nie przepada za kapłanami i kościołami. Co więcej, życie nie oszczędzało naszego bohatera i jedyną pozostałą mu rodziną jest jego młodszy brat Mendeln. Choć historia zaczyna się nieco leniwie, to dość szybko jej tempo zaczyna gwałtownie rosnąć, bowiem Uldyzjan zostaje oskarżony o morderstwo kapłana jednego z kościołów, a wokół niego zaczynają dziać się dziwne, niewytłumaczalne rzeczy. Wkrótce Uldzyzjan odkrywa w sobie moc i siłę, która pozwala mu dokonywać niemalże cudów.

Tak po krótce maluje się nam wstęp do historii, która naprawdę potrafi wciągnać. Nie chcę zdradzać za wiele, ale sympatycy uniwersum znajdą tu dużo smaczków i postaci znanych z Sanktuarium. Historia będzie prawdziwym rollercosterem. Są momenty, w których niesamowicie przyspiesza aby następnie powoli, powoli wracać do przedstawienia nam świata i bohaterów, a tuż potem znowu gwałtownie przyspieszyć. Dzięki takiemu zabiegowi w zasadzie nie ma mowy o nudzie, a każdy fragment jest warty spędzonego przy nim czasu. Sama historia obfituje w liczne zwroty, jednak większość niesamowice łatwych do przewidzenia. Mimo, iż autor jak najdłużej stara się nas trzymać w niepewności i dodać jak najwięcej tajemniczości, to tak naprawdę większość czytelników nie będzie miała problemu z ich rozszyfrowaniem. Wydaje mi się, że w tym wypadku znacznie lepiej będą bawić się osoby nieznające uniwersum Diablo. Na osłodę jest finał powieści, który jest wręcz idealny. Potrafi zaskoczyć, zaciekawić i sprawia, że po przeczytaniu ostatnich zdań od razu będziemy mieli ochotę na więcej.


Bohaterowie

Choć głównym bohaterem jest Uldyzjan to oczywiście nie jest jedynym aktorem w spektaklu. Dobrze poznamy również jego brata Mendelna, przyjaciół Achiliosa i Serentię, czy wielu innych zarówno złych jak i dobrych istot. Dość szybko złapałem więź z postaciami, a ich zachowanie, trzeźwość umysłu i zasady jakimi się kierują mogą się podobać. Autor świetnie pokazuje nam ich motywacje oraz relacje pomiędzy nimi (często dość skomplikowane). Ewidentnie widać, że „Prawo Krwi” jest częścią większej całości, bowiem autor choć starał się jak mógł, nie był w stanie przedstawić i zarysować wszystkich postaci tak jakby sobie tego życzył. Stąd też wyczuwalny brak tego „głównego złego”, bowiem w „rozgrywce” jaka się rozgrywka wokół Uldyzjana i jego przyjaciół bierze udział tak wielu „graczy” o odmiennych motywach i celach, że nie sposób było przedstawić ich w sposób wystarczający.


Świat


Niesamowicie spodobał mi się świat przedstawiony i jego konstrukcja, jaką zaserwował nam Knaak. Przypomina on bardziej nasz świat z okresu średniowiecza niż klasyczny fantasy. Dla przeciętnego człowieka nie ma żadnych aniołów, demonów, potężnych bohaterów i wielkiego zła czającego się za rogiem. Ludzie żyją i są zajęci swoimi sprawami, nie wierzą zanadto w siły nadprzyrodzone. Niby są gdzieś tam magowie, ale daleko i w zdegenerowanym mieście gdzie toczą ciągłą rywalizację o władzę. W trakcie podróży z Uldyzjanem to się zacznie zmieniać, bowiem podobnie jak my, tak też ludzie zamieszkujący Świat Sanktuarium będą świadkami rzeczy, których nie można nazwać inaczej, jak nadprzyrodzone. Knaak nie wahał się również przed użyciem sporej dozy brutalności, czyli tak jak w książce z serii Diablo być powinno. Pojedynki są krwawe i faktycznie czuć, że bohaterowie walczą na śmierć i życie. Opisy demonów są naprawdę bogate i muszę przyznać, że niektóre musiałem czytać kilka razy aby sobie zwizualizować w głowie obraz bestii tak dziwacznej i odrażającej. Wszystko to sprawia, że cały czas będąc w powieści czujemy, że historia, bohaterowie i świat przedstawiony, są wiarygodne i spójne.


O wydawnictwie słów kilka

Za wydanie Diablo: Wojna Grzechu I – Prawo Krwi, jak już wspominałem odpowiada wydawnictwo Insignis, za co jestem mu niesamowicie wdzięczny. Najnowsza powieść ze świata Diablo mieści się na 360 stronach i jest wydana w miękkiej oprawie. Za tłumaczenie odpowiada pani Dominika Repeczko i ze swojej roli wywiązała się rewelacyjnie. Cena „Prawa Krwi” ustalona przez wydawcę wynosi 39,99 złotych.

Podsumowanie

Diablo: Wojna Grzechu I – Prawo Krwi autorstwa Richard'a Knaak'a to bardzo dobra powieść ze znanego i lubianego uniwersum. Po przeciętnej „Nawałnicy Światła”, pierwszy tom Wojny Grzechu jest właśnie tym, czego fani (jak ja) oczekiwali. „Prawo Krwi” czyta się przyjemnie i szybko, a ciekawa historia i bohaterowie sprawiają, że przymykamy oko na drobniejsze wady i nieco przewidywalne zwroty akcji. Richard Knaak tak napisał „Prawo Krwi”, że odnajdą się w nim zarówno weterani Sanktuarium jak i ci, którzy po prostu lubią dobrą fantastykę i nie mieli do tej pory wiele wspólnego z uniwersum. Widać też wyraźnie, że „Prawo Krwi” jest swoistym wstępem do większej historii, która rozwinąć ma się w kolejnych dwóch odsłonach. Osobiście już się nie mogę doczekać kolejnego tomu Wojny Grzechu, a wam jeśli lubicie dobre książki mogę polecić „Prawo Krwi”.