facebook

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W chwili gdy piszę te słowa, wakacje za oknem pełną gębą, temperatury śmiało przekraczają 30 stopni Celsjusza, a brak opalenizny na ciele zaczyna zbyt uciążliwie odróżniać mnie od otaczającego towarzystwa. W celu umilenia sobie pobytu na słońcu, moim nieodłącznym partnerem  stała się książka. NA PSA UROK, Kevina Hearne'a to bez dwóch zdań pozycja, która zainteresuje graczy. Szczególnie tych lubiących RPGi oraz klasę postaci druida.

Sam autor urodził się w Arizonie. Jest nauczycielem języka angielskiego, a kiedy ma nieco wolnego od srawdzania kartkówek i wypracowań swoich uczniów, pisze powieści. Jest również, podobnie jak główny bohater jego powieści, miłośnikiem roślin i wycieczek. Hoduje bazylię i często realizuje piesze wypady poza miasto. Ponadto lubi czytać komiksy, maluje pejzaże ze swą córką i opiekuje się niewielkim domkiem do spółki ze swą żoną.

Cytując pierwsze zdanie z okładki: Na psa urok to pierwszy tom cyklu urban fantasy. Jest to nic innego jak gatunek powieści umieszczający świetnie nam znane postaci ze światów fantasy, might & magic czy dungeon & dragons w teraźniejszości. Dokładnie w ten sposób autor stworzył pierwszy tom swej powieści wypełnionej ciekawymi wątkami, informacjami o irlandzkich wierzeniach oraz elementami specyficznego humoru.

Głównym bohaterem jest Atticus O'Sullivan, istna gwiazda rocka w świecie czarów i magii. Atticus, czy raczej Siodhachan O Suileabhain, bo tak brzmi jego prawdziwe, starożytne imię jest druidem, którego prawdziwego wieku nie zna nikt poza nim samym. Wiele setek lat temu skradł (choć sam woli używać słowa "odebrał") pradawny miecz obdarzony potężną, magiczną mocą irlandzkiemu bogu miłości - Aenghusowi Ógowi. Ten ostatni, jak na boga miłości jest dość mściwy i pamiętny, dlatego też nie może znieść upokorzenia, które zadał mu śmiertelnik i przez setki lat ściga druida wysyłając za nim swe sługi, by ostatecznie doprowadzić do bezpośredniego starcia. Jak się później okazuje, odebranie Atticusowi miecza ma również drugie, utajnione znaczenie dla Aenghusa, ale o tym przekonacie się sami podczas lektury.

W powieści znajdziemy grono świetnie wykreowanych postaci, które w taki lub inny sposób towarzyszą głównemu bohaterowi. Dzięki tatuażom na swym ciele, ostatni wielki druid ma możliwość czerpania mocy z matki ziemi, rzucania zaklęć oraz nakładania charakterystycznych splotów wiążących jego osobę z innymi istotami żywymi lub choćby kamuflujących jego samego, przyjaciół czy wskazane przez niego przedmioty przed niepożądanymi oczyma. To właśnie dzięki umiejętnościom kamuflażu był w stanie tak skutecznie uciekać przed ścigającymi go istotami magicznymi, by w końcu osiąść w spokojnym miasteczku w Arizonie, USA.

Prowadzący spokojne, ludzkie życie Atticus mieszka ze swym najlepszym przyjacielem Oberonem - wielkim psem, wilczarzem irlandzkim w niewielkim domku w Arizonie. Prowadzi sklep połączony z kawiarenką, w którym serwuje zarówno alchemiczne mikstury, wywary i herbatki, jak i księgi z religiami innych wierzeń, karty Tarrota i inne mniej lub bardziej magiczne przedmioty. Ze swym najlepszym, psim przyjacielem Atticus może bez najmniejszego problemu porozumiewać się dzięki zastosowaniu magicznych sztuczek, splotów i uroków. Oberon jest główną formą wplecenia do powieści elementów humorystycznych. Pies nierzadko komentuje wydarzenia z właściwą sobie przekornością, ale jego więź z głównym bohaterem potrafi wywołać wzruszenie nawet u tak zimnego człowieka jak ja.

Ponadto w książce pojawia się kilka seksownych bogiń, z którymi Atticus zawiera różne pakty i umowy oraz... ląduje w sypialni. W końcu jest przystojnym, rudym irlandczykiem! Pojawią się zarówno bogini śmierci Morrigan, która dostarczyła druidowi niewesołą pzepowiednię, Flidais czy Brigid, których losów i zamiarów zdradzał nie będę. W nowoczesnym świecie nawet walka z istotami magicznymi może mieć konsekwencje w postaci konfliktu z prawem. Dlatego też Atticus współpracuje z prawnikiem, który po zrzuceniu garnituru jest wilkołakiem (samcem beta) miejscowej watahy. Do kompletu dochodzi także wampir bratający się z watahą wilkołaków (tak kochani, ZMIERZCH nie jest jedynym źródłem opowieści o wampirach i wilkołakach).

Nade wszystko jednak polskich czytelników ucieszy zapewne fakt dodania w Na psa urok całego, dużego i ważnego dla fabuły głównej wątku... polskich wiedźm! Sabat dwunastu czarownic wywodzących się z Polski, które uciekły przed nazistowskimi Niemcami. Odgrywają one bardzo ważną rolę w fabule odwiedzając sklepik głównego bohatera. Wyobrażacie sobie brzydkie kobiety w podeszłym wieku? Nic bardziej mylnego! Ale o tym wszystkim i wielu innych, bardzo ciekawych smaczkach dowiedzieć się musicie sami.

Nieco zawiodło mnie opisanie przez Kevina Hearne'a ostatniej batalii. Widać, że autor nie ma zbyt dużej wiedzy w temacie szermierki i ogólnie walki mieczem, ale prawdopodobnie za dużo naczytałem się opowiadań o wiedźminie. Tak czy inaczej, bardzo gorąco polecam Wam Na psa urok, czyli pierwszą część Kronik żelaznego druida. 300 stron formatu A5 pękło w mgnieniu oka...

Książkę do recenzji dostarczyło wydawnictwo REBIS