facebook

Felietony

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Od dawna wiadomo, że nie trzeba mieć Oculusa, żeby cieszyć się tym, co oferuje wirtualna rzeczywistość. Niecały tydzień temu odbyła się pierwsza światowa (i równocześnie polska, na której byliśmy) prezentacja HTC 10. Tak, nie One 10, nie One M10, po prostu HTC 10, co już po nazwie sugeruje restart serii i uderzenie dużego kalibru. Po pierwszym rzucie oka okazuje się, że HTC nie dysponuje tylko najlepszym obecnie headsetem stacjonarnego VR - HTC Vive (który przy okazji również można było zobaczyć jako atrakcję towarzyszącą), ale też telefonem o najlepszych parametrach pod gry i aplikacje mobilnego VR, czyli HTC 10.

 

Najpierw jednak wyjaśnijmy pewne kwestie odnośnie specyfikacji. HTC 10 będzie oferowany w dwóch wariantach. „Zwykłej” mocniejszej HTC 10 i nieco okrojonej HTC 10 Lifestyle. Główny wariant posiada czterordzeniowy układ Qualcomm Snapdragon 820 na autorskich rdzeniach Kyro i grafice Adreno 530, w dodatku 4 GB RAM i USB 3.1 typu C. Lifestyle to ośmiordzeniowy Qualcomm Snapdragon 652 na rdzeniach architektury Cortex (4 x A72 i 4 x A53) z grafiką Adreno 510, 3 GB RAM i (wizualnie takie samo, ale wolniejsze) USB 2.0 typu C. Różnica jest też w nieco gorszym standardzie LTE. „Jedynie” pobierania 300 Mb/s, na tle wyższego HTC 10 z maksymalnie 600 Mb/s. Poza tym specyfikacje są identyczne (no chyba, że coś przeoczyłem, ale nie wydaje mi się, jeśli tak, powinny być to błachostki). Oba telefony oferują świetny dźwięk zarówno na wyjściu słuchawkowym jak i dzięki głośnikom z osobnym niskotonowym, ekrany 5,2” o rozdzielczości 2K 2560 x 1440 px oparte o matryce typu Super LCD5, świetne aparaty (5 Mpx przód i 12 Ultrapixeli z laserowym autofocusem, oba z optyczną stabilizacją), 32 GB miejsca na dane, w końcu fizyczne przyciski systemowe pod ekranem, czytnik linii papilarnych, świetne słuchawki dodawane w komplecie czy metalową obudowę, system Android 6 z HTC Sense itd. Nie jest to co prawda pełna specyfikacja, ale z punktu widzenia gracza i przeciętnego użytkownika to wystarczający skrót najistotniejszych technikaliów.

W dodatku tańsza wersja Lifestyle będzie dostępna wyłącznie w dystrybucji sklepowej, a mocniejsza HTC 10 jedynie u operatorów. Przynajmniej na początku, bo z pewnością jakieś sztuki trafią w ograniczonej ilości do sklepów, a za jakiś czas może nawet samo HTC rozszerzy dystrybucję HTC 10 na sklepy detaliczne, ale to już moja spekulacja.

I wreszcie, jak można przełożyć to na wydajność, chociażby względem benchmarków? Oba warianty HTC 10 to monstra wydajnościowe. Tak nawet ten ze Snapdragonem 652. Według AnTuTu Snapdragon 820 w różnych modelach telefonów wyciąga średnio około 136 383 punktów, a Snapdragon 652, mimo że niby o połowę niższe, to ciągle bardzo wysokie 79 636. Czemu wg mnie wysokie? Bo to prawie taki sam wynik jak dla telefonów na bazie zeszłorocznego flagowego Snapdragona 810 (81 049). W zupełności do wszystkiego wystarczy i nawet telefoniczni poweruserzy nie będą kręcić nosem. Nieco gorzej wypada graficznie układ z Lifestyle, bo Snapdragon 820 wg AnTuTu wyciąga średnio w grafice aż 55 098 punktów, mocno deklasując konkurencję i kładąc ją na łopatki. Z kolei Snapdragon 652 ma dobry, ale znacznie niższy wynik 17 365, co jest osiągnięciem podobnym do Snapdragona 808 (jak w LG G4) albo Krin 950 od Huawei i nieco gorszym od Snapdragona 805 (np. Samsung Galaxy Note 4). Naturalnie to średnie wyniki dla układu w różnych telefonach, a nie HTC 10 i HTC 10 Lifestyle (to zweryfikuję już niedługo, kiedy HTC 10 trafi w moje testowe ręce), które za sprawą innej ilości RAM, nakładki, optymalizacji, aplikacji itp. mogą odbiegać od średniej. Tym bardziej, że przecieki przed premierą obwoływały HTC 10 pierwszym telefonem, który przekroczył magiczną granicę 150 000 punktów w AnTuTu, wow!

Ale wróćmy do przydatności dla graczy, szczególnie pod kątem VR. Ekran 2K w technologii Super LCD5 to kolory i jasność praktycznie jak w AMOLED, ale z lepszą jakością dla VR. Czemu? AMOLED posiada niewielkie ramki wokół pikseli w stosunku do np. SuperLCD. W normalnym użytkowaniu to nie zmienia niczego, ale wkładając telefon w szufladkę mobilnych gogli VR mamy tak duże powiększenie, że niektórzy użytkownicy (a na pewno większość, jeśli nadmieni się im wcześniej o tym fakcie) zauważą różnicę. Nie jest to może piorunująca przewaga nad AMOLED, ale jakkolwiek jest plusem dla użytkowania VR. Oczywiście rozdzielczość 2K, czy jak kto woli QHD, zapewni świetną gęstość pikseli przy ekranie 5,2” pod VR. Jeśli z kolei chodzi o samą wydajność, to 820 jest szczytem szczytów i najlepszą śmietanką obecnych układów mobilnych, więc w połączeniu z 4 GB RAM starczy na długie lata, nawet w VR. Lifestyle ze swoim 652 też jest wyjątkowo wydajny, bo wyniki podobne jak 810 czy graficznie 808 są ciągle świetne i wystarczą do wszystkich nawet najnowszych gier, w tym VR, ale po prostu taki układ zestarzeje się zauważalnie szybciej. W takim razie chcąc mieć telefon na dłuższe lata, lepiej wybrać wyższy wariant HTC 10. Będące w pudełku w obu wariantach, warte podobno aż około 300 zł słuchawki wraz z przetwornikiem dźwięku najwyższej jakości jeszcze lepiej zanurzą w świat VR, ale nawet głośniki telefonu powinny wystarczać.

Z kolei zastosowany w HTC 10 port USB 3.1 typu C to świetna sprawa, jeśli zamierzacie specjalnymi programami przesyłać obraz z gier PC i w drugą stronę ruchy głowy, robiąc tańszą alternatywę dla Oculus Rifta. Nawet przy 2K, ale z taką mocą telefonu i przepustowością kabla, obraz powinien być ostry, ładny i bez zauważalnych opóźnień. Teoretycznie USB 2.0 w Lifestyle do full HD wystarczy, ale 2K nie ma pewności idealnej płynności i jakości (zapewne będzie trzeba pobawić się ustawieniami aplikacji symulującej Oculusa kosztem nieco gorszej jakości). Co więcej, jeśli macie bardzo dobry router, to można spróbować połączenia bezprzewodowego po WiFi 802.11 b/g/n/ac 2,4 GHz/5Ghz. WiFi ac w połączeniu z wysokiej klasy routerem może (ale nie musi) odłożyć na bok konieczność korzystania z kabli. No chyba, że chcecie rozgrywać wielogodzinne partie z tym „kombinowanym Oculusem”, wtedy kabel poza przesyłaniem danych przyda się do podładowania na bieżąco. Aż dziwne, że HTC nie zaprezentowało jeszcze, wzorem większości liczących się konkurentów, swojego własnego zestawu VR do smartfonów (no chyba, że przez posiadanie w ofercie HTC Vive nie zrobi tego nigdy, żeby nie dawać klientom tańszej alternatywy). Właśnie, bo bym zapomniał. O sterowanie w tradycyjnych grach bez VR też nie ma się co martwić. Jeśli wszystkie informacje podawane przez producenta to nie przechwałki, to HTC 10 ma też ekran najszybciej reagujący na dotyk na świecie. Całość robi wrażenie, prawda? Cena, jak przy premierowych flagowcach niestety też.

Jaka przychodzi mi na myśl konkluzja? Jeśli macie sporo pieniędzy (bo Lifestyle będzie dostępny w sugerowanej cenie 2999 zł, a mocniejszy HTC 10 np. za 1 zł przy abonamencie 179 zł w Play) i chcecie mieć świetny smartfon, który starczy na lata i rewelacyjnie będzie sprawdzał się w VR, to wybór jest już tylko jeden - HTC 10. Prezentuje się pod tym kątem lepiej niż LG G5 czy Samsung Galaxy S7 i inne smartfony. Najlepiej wyższa edycja HTC 10, ale jeśli nie przeszkadza Wam brak USB 3.1, to nawet Lifestyle powinien spełnić oczekiwania gracza, w tym gracza lubującego się w wirtualnej rzeczywistości. Tematu do końca nie wyczerpałem, ale konkluzja to pozytywna analiza na bazie wszystkich dotychczasowych przesłanek. Jeśli jednak wolicie mieć 100% pewność, to po przetestowaniu HTC 10 (niestety wersja HTC 10 Lifestyle nie będzie dostępna do testów) podzielę się wrażeniami z rzeczywistego użytkowania.