facebook

Recenzujemy

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Sniper Ghost Warrior 3 jest kolejną odsłoną FPS’a, ukazującego przygody i trudy pracy snajpera. Gra wyszła ze stajni polskiego studia CI Games, odpowiedzialnego za poprzednie części wydane w latach 2010 i 2013.  O ile pierwsza część serii wstrzeliła się w upodobania i potrafiła usatysfakcjonować gracza, o tyle dwójka pozostawiała już wiele do życzenia. Zarzucano jej liniowość rozgrywki, przeciętną fabułę czy chociażby nieszczęsny brak polskiego dubbingu na naszym rodzimym rynku. Wszystko to odbiło się echem w Internecie i dwójka ostatecznie nie zyskała zbyt wielu zwolenników. 4 lata po niej, studio wypuściło na rynek Sniper Ghost Warrior 3, w gruzińskim sandboxowym świecie. Czy najnowsza część przypadnie graczom do gustu i podbije ich serca na całym świecie?

 Fabularnie trafiamy w sam środek wojny pomiędzy Rosją a USA, gdzie naszym zadaniem jest oczyszczenie terenów Gruzji z kremlowskich separatystów. Brzmi znajomo? Czy wydarzenia z realnego świata na przestrzeni ostatnich lat miały jakikolwiek wpływ na fabułę nowego snajpera? Historia dość prosta i oklepana. Bierzemy misję z laptopa, jedziemy i oczyszczamy teren z separatystów. Prosty singlowy, FPS potrafiący dać nam sporo radości z gry i oto właśnie moim zdaniem chodzi w takich produkcjach! Cała gra składa się z prologu i czterech aktów, co da nam łącznie 26 misji. Wprowadzenie bardzo sprawnie przenosi gracza w obszar aktualnych wydarzeń.

W sieci pełno lamentów na temat czasu wczytywania, porównywanego do czasu trwania reklam na Polsacie. Fakt wczytywanie trochę trwa, ale np. ja ten czas postanowiłem wykorzystać na wsłuchanie się w świetną muzykę towarzyszącą już od ekranu menu przez całą rozgrywkę. Buduje ona atmosferę napięcia i uprzyjemnia nam zwiedzanie gruzińskich miasteczek. W tym miejscu należy się ukłon całej ekipie, dawno nie spotkałem się z równie dobrą ścieżką dźwiękową.

Pierwsza „cut-scenka”. Już na samym początku rzuci nam się w oczy i trochę zbiję z tropu fakt, że w tak topowej produkcji wargi postaci nie zgrywają się z wypowiadanymi słowami! Niby nic wielkiego, a jednak pozostawia niesmak i niedosyt, bo ogląda się je naprawdę przyjemnie...

W porównaniu z drugą częścią, znaczącą zmianą jest otwarty świat. Możemy korzystać z szybkiej podróży z punktu do punktu, bądź co bardziej czasochłonne, jednak dużo przyjemniejsze, zwiedzać okolicę z poziomu naszego Jeepa. Widoki potrafią zapierać dech w piersiach i graficznie nie odstają od produkcji zza oceanu. Modele broni, lunet i całego naszego osprzętu wykonane są na wysokim poziomie i powinny sprostać oczekiwaniom nawet osób siedzących głębiej w dziedzinach militarnych! Przyczepić się mogę do przeciętnych animacji twarzy zarówno w cutscenkach jak i w slowmotion, gdzie kula mało realistycznie przebija głowę separatysty.

Model jazdy autem jest czysto zręcznościowy. Sam samochód jest dość sztywny, rozpędza się maksymalnie do 80km/h, a model zniszczeń nie powala jak na rok 2017. Ciekawi co się stanie jeśli położymy nasze auto na dachu? Wystarczy, że wciśniecie przycisk wyjścia opuszczenia pojazdu, a auto samo wskoczy na koła… Podobnych smaczków w grze jest więcej, ale o tym za chwilę.

Najpierw przybliżę znaczenie tytułu Sniper Ghost Warrior osobom, które zaczynają swoją przygodę z tą serią. Bohater w zależności od stylu gry otrzymuje dodatkowe umiejętności z tytułowych „drzewek”. Snajpera chyba nie muszę tłumaczyć, bo to mówi samo przez się. Ghost czyli dodatkowe umiejętności skradania i eliminowania wroga bezszelestnie. Ostatnią opcją jest Warrior tudzież wojownik siejący postrach z przypuśćmy AK’a w rękach. Jedna gra - 3 style, świetnie! Osobiście nie jestem zwolennikiem biegania z karabinem maszynowym w tego typu produkcjach i podobnej myśli byli chyba również twórcy SGW 3, bo bieganie z maszynówką bardzo szybko może skończyć się śmiercią nawet na normalnym trybie trudności. 

Baza wypadowa pozwala na zmianę wyposażenia, ulepszania, modyfikacji, naprawiania  broni i ich elementów dodatkowych oraz produkcji przeróżnej maści pocisków. Świetne rozwiązanie aczkolwiek i tu mam jedno ale, które wydaje mi się nie do końca przemyślane. Po co bowiem znajdujemy warsztat i skrzynkę z bronią w oddzielnych miejscach naszej kryjówki, skoro jedno
i drugie ma dostęp do tych samych opcji?

Będąc już w bazie poruszę kolejne niedociągnięcie. Spójrzcie na standardowe naboje do karabinu snajperskiego i przyjrzyjcie im się dokładnie, teraz spójrzcie na nabój który leci w slowmo. Różnią się diametralnie. Niby kolejne małe nie dociągnięcie, ale które to już z kolei?

Ogrywając wersję beta, to co rażąco rzuciło mi się w oczy, to model upadania zwłok
w zwolnionym tempie. W oficjalnej wersji zostało to na szczęście naprawione. Troszkę brakuję tu modelu zniszczenia organów wewnętrznych ołowianym pociskiem znanym ze Sniper Elite, jednak wciąż jest nieźle. Przeczesuje pamięć 4 lata by sobie przypomnieć czy w części drugiej również było ustawianie lunety na odpowiednią odległość. Trzecia odsłona wręcz nam to nakazuję jeśli chcemy zdjąć cel z dalszej odległości i oddaję, moim zdaniem chociaż trochę realistyki związanej z zawodem snajpera i podstawami balistyki.

Przechodząc koniec końców do podsumowania mam mieszane uczucia co do tej produkcji, jest na pewno Polska, jest dobrze zrobiona, mimo kilku niedociągnięć, które w żaden sposób nie zrujnują rozgrywki i nie zszargają graczowi nerwów. Finalna wersja jest nieźle zoptymalizowana. Jednak brak jest tu jakiegokolwiek multiplayera, gra jakich są setki w tym momencie na rynku.

Czy nowość od CI Games podbije świat niczym nasz polski Wiedźmin? Chciałbym bardzo i tego chłopakom życzę, jednak zdrowy rozsądek podpowiada mi, że ta gra nie będzie hitem eksportowym ze względu na swoją przeciętność.   

Ostatecznie stwierdzam, iż ta gra sprawia sporo frajdy z rozgrywki ale przy najniższej cenie 139,99 złotych w chwili nagrywania wciąż jest za droga, biorąc pod uwagę ogrom podobnych produkcji!

Zainteresowanych serdecznie zapraszam do obejrzenia naszej wideo recenzji: