facebook

Recenzujemy

Spintires (PC) - recenzja symulatora kierowcy ciężkich pojazdów w jeszcze cięższych warunkach

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

 

Brytyjska gra, rosyjskie ciężarówki, bagniste, zalesione  tereny Związku Radzieckiego ... i my w roli kierowcy, a raczej króla bezdroży. O czym mowa? O jedynym w swoim rodzaju symulatorze zawodowego kierowcy pracującego w hardkorowych warunkach. SpinTires wjeżdża na swoich wielkich, terenowych oponach do naszych PeCetów.

Adrian Tyde

Zdecydowanie najefektowniejsze deformowanie nawierzchni jakie dotychczas widziały gry wideo. Prosimy o takie rozwiązanie w kolejnej edycji rajdowego DiRTa!

Daniel Burzykowski

Czytaj więcej...

2014 FIFA World Cup Brazil (XBOX 360) - recenzja gry. Ole, ole, ole!

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Kopałem, kopię do dzisiaj i kopał będę jeszcze długo po mundialu. Może grafika nie porywa, może to wciąż ten sam silnik i identyczny styl rozgrywki, ale kocham futbol, gram w każdą FIFĘ, to i obok World Cup-a nie mogłem przejść obojętnie!

Konrad Domański

 

Komu wciąż mało piłki nożnej ręka do góry! Jaaaaaaaa! 5 godzin dziennie przed telewizorem spędzone na bluźnieniu na arbitrów i uderzania głową w ścianę patrząc na postawę swoich ulubieńców potrafi wykończyć.. Wtedy należy wziąć sprawy w swoje ręce za sprawą mundialowego dodatku od EA.

Daniel Burzykowski

Mundjalejro!

Piłkarska impreza w Brazylii to zdecydowanie najlepszy mundial od lat. Świetne spotkania drużyn z Ameryki Południowej i Afryki, w konfrontacji z europejskimi potęgami (które mocno dostają po tyłku) mogą momentami doprowadzić do takich emocji, że sami wybieglibyśmy na boisko. Niestety zarówno ja, jak i zapewne większość z Was nie urodziła się z wielkim talentem do kopania, więc pozostają nam wirtualne areny. W sumie… w FIFA World Cup 2014 Brazil mogą pograć również polscy piłkarze, bo podobnie jak my Mistrzostwa Świata oglądają w telewizji.

Czytaj więcej...

Murdered: Soul Suspect (Śledztwo zza grobu) PC – recenzja gry

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Rozwiązanie zagadki własnej śmierci to powiew świeżości, ale łamigłówka okazała się znacznie prostsza, niż mi się wydawało. Tytuł studia Airtight Games nie wymaga od gracza jakiegokolwiek wytężania szarych komórek, a to za sprawą mało rozbudowanej, wręcz prymitywnej mechaniki rozgrywki – jedynym pretekstem do ukończenia przygody ducha Ronana O’Connora jest znośna fabuła. Murdered: Soul Suspect to gra lekka i powiewna, w której jest niestety więcej skaz niż oznak szlachetności. Ziściły się najgorsze koszmary i ubolewam nad niewykorzystanym potencjałem. A mogło być, do jasnej cholery, tak dobrze!

Bartosz Woldański

Oczekiwanie pełne obaw

Na Murdered: Soul Suspect czekałem z utęsknieniem. Wierzyłem w ten projekt, mimo że w głębi serca miałem obawy co do jej ostatecznej jakości. Sama koncepcja na grę, która jest swoją drogą bardzo dobra, nie wystarczy, by stworzyć godny zagrania i zapamiętania tytuł. Studio Airtight Games nie jest może świeżakiem w branży, ale do tej pory nie mogło się pochwalić niczym szczególnym, więc moje sceptyczne nastawienie było jednak czymś uzasadnione. Czy warto udać się do Salem i rozwiązać zagadkę morderstwa Ronana O'Connora?

Czytaj więcej...

Hearthstone: Heroes of Warcraft - recenzja i los gier karcianych

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Jestem fanem gier Blizzarda, ba, ja jestem nawet ich fanatykiem, chociaż nie bezkrytycznym. Jeśli zamieć łączy tak bliskie mi karcianki z jeszcze bliższym mi uniwersum to cóż mogę zrobić? Gram w Hearthstone: Heroes of Warcraft i naprawdę dobrze się bawię. Czego i wam życzę!

Maciej Persona

 

Ja natomiast kompletnie nie znam uniwersum Warcrafta, ani specjalistą od karcianek za wielkim nie jestem... ale w HeartStone już samo oglądanie pojedynków (choćby na IEM) wywołało u mnie naprawdę duże emocje! Jeśli kiedyś będę miał czas na karciankę, na pewno skieruje się wprost pod skrzydła Blizzarda!

Daniel Burzykowski

Czas na wspominki…

Pomimo, iż od wielu lat zajmuję się grami video, początkowo oczywiście hobbistycznie, później już zawodowo, to nigdy nie odmawiałem sobie innych aktywności i rozrywek. Wśród nich wysokie miejsce zajmowały gry fabularne (szczególnie pierwsza edycja Warhammer Fantasy Roleplay czy AD&D a później już trzecia edycja Lochów i Smoków), bitewne (znowu Warhammer, ale już 40k czy niesamowity WarZone wskrzeszony niedawno za sprawą Kickstartera czy Mageknight) oraz oczywiście gry karciane, trochę Magic the gathering a później World of Warcraft i najbardziej aktualny Warhammer Inwazja (Niestety już zakończony). Możliwość rywalizacji czy kooperacji z „żywymi” ludźmi siedzącymi obok ciebie to coś czego niezwykle rzadko można doświadczyć w wypadku gier video (coraz rzadszy Split-screen). Jednak wszystko się zmienia a trend na cyfrowe wersje gier planszowych, bitewnych czy właśnie karcianych wydaje się być coraz bardziej popularny.

Czytaj więcej...

Wolfenstein: The New Order (Xbox 360) - recenzja gry

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Blazkowicz to mój przyjaciel, razem się wychowaliśmy, a od naszego pierwszego spotkania minęły już niemal dwie dekady. Nie ma się zatem co dziwić, że łapie się każdej możliwej okazji aby się znowu z nim spotkać. Na szczęście Wolfenstein: The New Order to spotkanie, które zostanie mi w pamięci na długo.

Maciej Persona

 

Quo Vadis Blazkowicz?

Seria Wolfenstein, nie ukrywam, to jedna z najbliższych mojemu sercu. Zagrywałem się do upadłego w Wolfenstein 3D a później głównie w Return to Castle Wolfenstein, aby naprawdę zrozumieć fenomen serii trzeba było zmierzyć się z tymi tytułami w czasie bliskim ich premier, wtedy robiły gigantyczne wrażenie, nieco przesadzona brutalność, gameplay, liczne sekrety i zagadki oraz całe rzesze nazistów do zabicia, czy można chcieć czegoś więcej? Nie bez obaw wyczekiwałem nowego Wolfensteina od Machine Games, śledząc liczne materiały promocyjne miałem jednak coraz więcej zaufania do nowych przygód Blazko. Obecnie mogę już bez cienia wątpliwości stwierdzić, że Blazkowicz wrócił w glorii i chwale, idealnie łącząc tradycje z nowoczesnością.

Czytaj więcej...

Nadrabiamy zaległości #2 - Sniper: Ghost Warrior 2

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna

Jedna z najsłabiej ocenianych gier roku 2013. Kiepska grafika, monotonia i liniowość misji to tylko niektóre z komentarzy ukazujących się w Internecie pod tytułem Sniper Ghost Warrior 2. Ponad rok po premierze postanowiłem sprawdzić na własnej skórze, co w produkcji CI Games mogło pójść aż tak źle.

Czytaj więcej...

Nadrabiamy zaległości #1 - Enslaved: Odyssey to the West

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Monkey i Trip zapraszają do Enslaved: Odyssey to the West. Muszę się Wam do czegoś przyznać. Bardzo długo w swej "karierze" gracza nie tolerowałem tzw. "sleszerów", "beat-em-upów", czy po prostu mordobić jakkolwiek byśmy ich nie nazywali, które swą uwagę koncentrują w 75% na banalnym siekaniu przeciwników. Tytuły pokroju starych Devil May Cry, BloodRayne, czy Prince of Persia wydawały mi się nudne i kompletnie pozbawione sensu. 

Czytaj więcej...

Wolfenstein: The New Order PC – recenzja gry

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

 

Wolfenstein: The New Order chwyta mocno za jajca od samego początku i nie puszcza przez dobre kilkanaście godzin. Barwne dialogi, soczyste strzelaniny i ciche przemykanie obok niczego nieświadomych nazistów - nowe przygody B.J. Blazkowicza to wybuchowa mieszanina kilku gatunków, jakiej próżno szukać w ostatnich latach. Wymarzony, choć znacząco odmieniony powrót legendarnej marki.

Bartosz Woldański

 

Czekałem na nowego Wolfa jak na żadną inną produkcję, bo chociaż nie jestem jeszcze growym piernikiem doskonale pamiętam pierwsze podrygi Blazkowicza... Według Bartka legenda powróciła w wielkim stylu, sprawdźmy więc czy warto poświęcać na tę pozycję swoje zaskórniaki!

Konrad Domański

 

Bez wielkich oczekiwań

Siadając do Wolfenstein: The New Order, nie miałem wielkich oczekiwań. To nie znaczy, że nie liczyłem na dobrą grę, co to, to nie. Mimo że za powrót legendy odpowiada szerzej nieznane studio MachineGames, to należy podkreślić, iż są to ludzie, którzy przynieśli światu takie gry, jak niezmiernie udana seria The Chronicles of Riddick. Twórcy nie tylko nie bali się stawić czoła legendzie, ale nie omieszkali poeksperymentować. A z tych eksperymentów jestem zadowolony bardziej, niż się spodziewałem… Jeszcze kilka miesięcy nawet nie śniłem, że Wolfenstein: The New Order może być tak dobry.

Czytaj więcej...

To The Moon - dlaczego gra mnie nie oczarowała?

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

 

Wychwalana opowieść wcale nie okazała się tak porywająca. Produkcja studia Freebird Games co prawda swą światową premierę miała pod koniec 2011r. ale dosłownie kilka dni temu wpadła w sidła mojej biblioteki Steam dzięki wygranej w serwisie www.steamgifts.com (o którym więcej wkrótce). Peany wychwalające To The Moon wylewały się od recenzentów i graczy z całego świata.

Czytaj więcej...

Dark Souls II PC - recenzja gry

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna

Zgony i bluzgi na porządku dziennym. Witajcie w świecie Dark Souls II. Tytuł, o którym słyszał chyba każdy miłośnik gier komputerowych. Niecodziennie wysoki poziom trudności, mroczna oprawa graficzna i setki potyczek z wymagającymi przeciwnikami. Produkcja tylko dla osób o stalowych nerwach.

Daniel Burzykowski

 

Spróbowałem, bluźniłem co nie miara, odstawiłem na półkę i wróciłem do swoich prostych i przyjemnych gierek.

Konrad Domański

Słowem wstępu

Muszę szczerze przyznać, że po ukończeniu pierwszej części Dark Souls poczułem się zaiste lepszym człowiekiem. Moja cierpliwość po setnej (dwusetnej?) śmierci w pierwszych „mrocznych duszach” znajdowała się na granicy wyczerpania. Kiedy byłem już pewien, że tym razem na pewno się uda pokonać Ornstein’a i Smougha, gdyż w danym momencie zginąłem już chyba na wszystkie możliwe sposoby.. produkcja From Software dobijała mnie do gleby po raz kolejny. Po jednym z takich właśnie nieoczekiwanych zgonów coś we mnie pękło.

Czytaj więcej...